Co roku, 13 grudnia, wraca to samo pytanie: czym był stan wojenny?
Był dramatem narodu. Był próbą zdławienia wolności. Był czasem bólu, ale i niezwykłej odwagi.
13 grudnia 1981 roku władze komunistyczne wprowadziły w Polsce stan wojenny, którego celem było zniszczenie niezależnego ruchu społecznego – „Solidarności” – rodzącego się z nadziei, jaka zapłonęła po papieskiej pielgrzymce w 1979 roku i Sierpniu ’80. Na ulice wyjechały czołgi
, wojsko i milicja, a codzienność Polaków wypełniły strach, represje i milczenie wymuszone cenzurą.
Zawieszono działalność związków zawodowych i organizacji społecznych, zakazano zgromadzeń i strajków, zamknięto niezależne media
. Około 10 tysięcy osób zostało internowanych, tysiące straciły pracę, wielu zmuszono do emigracji. Kontrolowano listy i rozmowy telefoniczne
. Wolność została odebrana całemu społeczeństwu.
Ten czas ma też swoje tragiczne symbole. Najbardziej bolesnym z nich pozostaje pacyfikacja kopalni „Wujek” w Katowicach, gdzie zginęło dziewięciu górników, a dziesiątki zostały ranne. Łączną liczbę ofiar śmiertelnych stanu wojennego historycy szacują od kilkudziesięciu do ponad stu osób. Za każdą z tych liczb kryje się ludzka historia, rodzina, przerwane życie
.
Ale stan wojenny to nie tylko opowieść o przemocy i kłamstwie. To także czas odwagi, solidarności i patriotyzmu. To ludzie, którzy pomagali sobie nawzajem
, działacze podziemia, drukarze wydawnictw drugiego obiegu, kapłani odprawiający msze za Ojczyznę
i miliony zwykłych Polaków, którzy – mimo strachu – nie stracili godności. Charakterystyczny gest „V”
był znakiem, że nadziei nie da się internować.
Polska nie była wtedy sama. Wolny świat zapalał świece w oknach
, a solidarność okazywali m.in. św. Jan Paweł II i prezydent USA Ronald Reagan. W 2002 roku Sejm RP ustanowił 13 grudnia Dniem Pamięci Ofiar Stanu Wojennego, oddając hołd wszystkim, którzy zapłacili cenę za wolność.
Dziś, po latach, pamięć o tamtych wydarzeniach pozostaje naszym obowiązkiem. Pamięcią oddajemy sprawiedliwość ofiarom i budujemy świadomość kolejnych pokoleń
.



